2006/06/28
2006/06/27
俺の虫との生活 Moje życie z robakami
梅雨は辛いよね。暑くて、暑くて何もしたくない気持ち。でも辛いのは人間だけじゃないと思う。他の生き物も大変。例えば、虫は自分の巣は嫌がってるみたい。そして、最近いっぱい出てきてるね。まあ、それは別にかまわない。虫も可愛いよ。俺んちには特にカメムシが多い。大好き。蚊、蛾などもよくのお客さん。^^
Zrobiło się gorąco. Ale nie tylko nam jest ciężko. Robaczki też często i gęsto wychodzą ze swoich gniazdek:) Ale jakos mi to nie przeszkadza. Jak tu ich nie lubić- takie, ach, chciałoby się rzec- kawaii!:)

Mój najczęstszy gosć- kamemushi

Jak się go podrażni, to podobno smierdzi...
なんでじろじろ見てるの?! Nie podgląduj!
2006/06/25
最終レポート Raport Końcowy
最近、ブログを更新する時間は全くない。ごめんね。今、いわゆる、最終レポートで大変忙しいし、木曜日にポーランドから友達が来るし、そして金曜日はうちのお母さんが来日する。忙しくて、忙しくて猫の手借りたいほどだ。
僕の留学はどんどん終点に近づいている。嫌だ。だから、最終レポートなんて書かなくちゃ。それも嫌。でもしょうがねえ。俺、やっぱ、日韓関係に興味あって、それについて書いてる。韓流ブーム、日流ブームという現象もその論文に入ってる。あ~、疲れた。
Moje stypendium wielkimi krokami zbliża się ku końcowi... Szkoda. Ale nic na to nie poradzę. W związku z tym musimy napisać raport końcowy. Groźnie to brzmi, ale chodzi w sumi o takie dłuższe wypracowanie na wybrany temat. Blog ten, nie na darmo nazywa się daikon or kimchi. Niewiedzieć czemu jakos interesuje się stosunkami japońsko-koreańskimi. I o tym też jest moja praca, tzn. będzie, mam nadzieję że już niedlugo ujrzy swiatło dzienne. Na razie powstaje w mękach w ciemnych zakamarkach mojego ciasnego pokoju. A muszę się spieszyć bo już w czwartek przyjeżdżaja koleżanki, którymi trzeba się zająć... Ale to jeszcze nic, w piątek, przylatuje moja kochana mama... To będzie ostra jazda bez trzymanki:)
2006/06/19
Samourai Blue
ファンたち、皆、お疲れ様です。昨日渋谷に行ってきた。すごかったよね。やっと、WCの雰囲気を感じた。昨日、日本は隅々までブルーになった。ポーランドのチームはそんなに熱心なファンがあれば、きっとうまく行ってる。
Wczoraj Japonia jak długa i szeroka, od mroźnych krańców Hokkaido po pola trzciny cukrowej Okinawy, była niebieska. Niebieski to kolor ich reprezentacji. Japończycy naprawdę szanują swoich chłopców i dopingują ze wszystkich sił. Nawet po niespodziewanej porażce z Australią(1-3) nikt ich nie wysmiewał, nieobwiniał i nieżądał zmiany trenera, a fani jeszcze bardziej się zmobilizowali.
Dzięki małej wycieczce do Shibuya ja też mogłem poczuć ten dreszcz emocji i atmosferę mistrzostw.





Yamamby i Yamambowie też się przyłączyli:)


Odprawa przedmeczowa.

No i trzeba jeszcze cos przekąsić. Najlepszy jest kebab.

"Ta sama duma na piersi, walczmy razem!" slogan adidasa.

Giertych tu był!!! Co na to MW?!

Jedynie babcia-zbieraczka ma to wszystko gdzies.

A kto nie lubi tłoku i scisku może dopingować we własnej łazience.

mecz...
2006/06/15
悔しい気持ち
ロスタイムなんていらねえ!もう嫌だ!ポーランドチームはこんなに綺麗な試合を見せてくれたのに、最後の最後にゴールを失った...信じられない。超落ち込んでる。その後全然寝れなかった。今日のゼミはどうなるかな。でも、試合を最後まで見て、四人のドイツ人もいたのに、彼らに負けずに、一生懸命に応援してた。試合の後、一緒にマックに行って、朝ごはん食べた。じゃ、今度の日本チームの試合は楽しみ!頑張れ日本!
Kto wymyslił dodatkowy czas?! A było już tak pięknie.
Dla mnie to był naprawdę dziwny, piękny mecz. Pierwszy raz oglądałem mecz reprezentacji o 4 rano, po japońsku z 4 Niemcami po bokach i jednym skosnookim Amerykaninem, który ciągle powtarzał: "Co ty tu robisz, idź spać, przecież i tak przegracie"... Ale z czasem przestał tak mówić. Mecz dobiega końca, widzę twarze moich współoglądaczy pogrążone w dłoinach. Nie mogą uwierzyć co się dzieje, a przed meczem mówili, że to będzie dla nich tylko trening... Ja nie mogę usiedzieć na miejscu, już prawie skaczę z radosci... Aż tu nagle dosrodkowianie. Główka. Gol.
Porażka reprezentacji najbardziej boli za granicą.



Po meczu wybralismy się do McDonalda

"Good morning" and "Good bye!"...
2006/06/13
Obscurne zdjęcia ピンホールカメラの写真
以下の写真は自作ピンホールカメラで撮った。まあ、自作というのはLoftで買った980円の紙のカメラセットのことだ。普通カメラより操作は全部自分で決めなくちゃため十倍難しいけど、楽しさも十倍。今はいわゆるトイカメラがすぎい流行ってる。皆さんもやってみてね。
Czy za 980 jenów można kupić aparat? Można, pod warunkiem, że bedzie z papieru i że sam sobie go złożysz. Zabawa przednia, ale tylko dla wytrwałych.
Lomografia trafiła też do Japonii i szybko zyskała wielu zwolenników. Lomo, smieny(nb. importowane z Polski), Holga i inne tzw. toy camera, mozna kupic w specjalistycznych sklepach, albo popularnych księgarniach. Fani smieny mają też własny periodyk i jeszcze jeden.
No i ja też zacząłem się w to bawić. A co.








2006/06/12
Kolejny spacer また散歩
東京は梅雨に入った。嫌だ。でも、綺麗な写真ができるから、我慢。
I stało się. Zaczęła się pora deszczowa. Nie nastraja ona zbyt optymistycznie. I do tego człowiek się rozleniwia, szczególnie kiedy jest gorąco. Ale nic to, damy radę. Ważne by aparat nie zamókł.




Poniższe fotki były robione z "ukrycia":)




A te spod parasola.


A te na dworcu w Shinjuku



Plan WC dla niewidomych....
Disco co się błysko
日本はもうほぼ十ヶ月なのに、俺、クラブに行ったことはない。おかしくねぇ?! まあ~、しょうがねえ、一橋の学生は勉強で忙しいな。^^ でも、先週の土曜日に友達に誘われて、思い切って行っちゃった。超最高だった!井村君、葉月ちゃん、舞ちゃん、皆ー有難う!
Jestem tu już prawie 10 miesięcy, a jeszcze nie odwiedziłem żadnego klubu... O kultowym Roppongi to tylko słyszałem... Aż wreszcie nadażyła się okazja. W sobotę, razem z moimi skosnookimi przyjaciółmi udałem się do jednego z najstarszych klubów w Tokio pt.:"Space Lab Yellow". Nazwa o tyle ciekawa, że w srodku nie było żadego do niej nawiązania, nawet kolory się nie zgadzały- bylo niebiesko-biało, może to ze względu na W-Cup?... Ja tam jakims wielkim bywalcem, ani znawcą klubów nie jestem, ale z tego co widziałem w Polsce i tutaj, to wielkich różnic nie ma. Zdziwiłem się co prawda, gdy na wejsciu nikt mnie nie obmacywał, ani nie zaglądał do plecaka. Miła pani skasowała po trzy i pół tysiąca od łepka i można było się bawić. W srodku standard- dwa barki, strobo, kula i takie tam plus... maszyny sprzedające! One są wszędzie. I bogu dzięki. Co można w nich było kupić? oczywiscie piwo- Asahi, herbate i napoje izotoniczne.
Ale jak to w takich miejscach bywa najciekawsi są ludzie. Wpadł mi w oko taki jeden Akiba-kei(a coż to za stworzenie? Opowiem wkrotce) czyli chłopak z Akihabary. Od razu widać było, że nie przyszedł delektować się house'em. Wpadła mu w oko taka jedna z miniówką do kosci biodrowej. Ach, co to były za umizgi. ..Dopóki nie zjawił się jakis gaijin(nie, nie ja). Jaki on był zawiedziony. Chyba do końca nie mógł sie pozbierać bo stał cały czas na schodach i zadowalał się patrzeniem.
I wtakiej miłej atmosferze minęło szesć godzin. Kolega odwiózł wszystkich do domu(unikając jak ognia policji), a następnego dnia(czyt. za 3 godziny) zaczynał pracę. Dodam tylko, że do klubu przyjechał po pracy...
Parę obrazków z drogi do klubu.





Tokio, 4.30 am
2006/06/07
MakroŚwiat マクロの世界
最近マクロレンズ買っちゃった。超嬉しい。普段見えないものは今見えるようになった。特に気に入ってのは蚊かハエ(どっちか、よく分からない)の卵が孵った写真だ。
Nabyłem, tudzież zakupiłem, niedawno obiektyw makro. Teraz będę mógł pokazać Wam Japonię naprawdę z bliska;) W ogólnym przypływie radosci fotografowałem, wszystko co bylo pod ręką, min. wielką pszczołę zjadaną przez pająka- pająka niestety nie widać- za mała głębia ostrosci;) Pod lupę wziąłem też cos, co wykluło się z jajeczek na szybie... Komar? Mucha? Nie wiem, ale z bliska jest całkiem kawaii.





この二枚の写真をダウンロードして、拡大してから見てみてください。
Te dwa zdjęcia należy najpierw sciągnąć i obejrzeć w powiększeniu.
2006/06/05
Memories 思い出 Wspomnienia
今日、自分のデスクやっと片付けた。そのおかげで、冬の時に俺の前の一眼レフカメラで撮った古い写真が見つかった。時間の流れはハヤイ、ハヤスギル....どうしよ? だから思い出はこんなに大切だね。時間が流れても、あの瞬間に戻れる。どうぞ楽しんで^^ あ~、ごめんね、今日やはりやる気はない。もっと長いポスト書きたいけど集中できない。
Znalazłem dzis w szufladzie stary negatyw zrobiony jeszcze moją starą lustrzanką EOS Kiss5(w Europie znana jako EOS 500). Parę zdjęć a tyle wspomnień: wigilia w Japonii, spędzona trochę w restauracji(zamiast karpia była surowa makrela-pychota) i trochę w kinie. Tak, w kinie, na Wyznaniach Gejszy:), wyprawa do Nagano, pierwszy snieg w Tokio... To było zaledwie parę miesięcy temu, a wydaje mi się, że wieki minęły. Ale najważniejsze, że są to tylko dobre wspomnienia. Wywołałem też w końcu starą kliszę, na której jest parę swieżych zdjęć na zapchanie, ale wyszły całkiem, całkiem. Eh, magia kliszy. Moją starą lustrznkę powierzyłem w nowe, kobiece dłonie. Mam nadzieję, że cos z tego będzie.

Symbol Tokio- Tokio Tower. Z serduszkiem, bo to było Boże Narodzenie.


Zdjęcie ala Wit- ten od http://tokyobynight.blogspot.com :)

Karuizawa 軽井沢 Kiedy robiłem to zdjęcie, myslałem, że mi palce odmarzną.


Moje miasto- Kunitachi 国立



Gdzie na tym zdjęciu jest góra Fuji?



ワタクシですゥ。
2006/06/04
German Fest
Lubię Tokio. Lubię Japonię. Jednak czasami czegos mi brakuję, za czyms tęsknię. Rodzina, przyjaciele- oczywiscie. Ale czasami brakuje mi po prostu atmosfery i jedzenia- dobrego jedzenia. I w takich włsnie chwilach poznaję wielkosć Tokio, która objawia się nie w metrach kwadratowych, ale w wydarzeniach. Tu jest wszystko. Tu można doswiadczyć wszystkiego. Otwierasz gazetę i czytasz: koncert Deep Purple, koncert Stonsów; przewracasz stronę i masz spis restauracji- kuchnia z każdego zakątka Ziemi, na co tylko masz ochotę. A może chcesz się wybrać do muzeum. Mucha, Rembrant, impresjonisci- co tylko chcesz. Ale najwięcej jest pomiejszych imprez typu folkowego- a to tydzień niemiecki, czy też angielski, czeski... polskiego jakos do tąd nie było... Chyba sam muszę zrobić. Jest ktos gotowy do współpracy?
I tak własnie trafiłem ostatnio na German Fest w parku Hibiya(日比谷公園). Było bardzo sympatycznie, piwo lało się strumieniami, podawano tradycyjne potrawy sąsiadów zza Odry a także zobaczyć ich popisy na scenie(i poza nią). I to była własnie ta atmosfera i te potrawy, których normalnie w Japonii niedoswiadczysz.







A to mój przyjaciel Sebatsian, który na czas imprezy wcielił się w kelnera.



















