Proszę, proszę, a któż to zawitał w moje skromne progi... Panna Mo. Kope lat.
Gdy kota nie ma, myszy harcują- w Toruniu:) Piękne miasto i smaczne, szczególnie Kuranty i Metropolis:)
Ale nie o tym chciałem mówić. Przypomniałem sobie jak pewnego razu spacerowałem ulicami Tokyo i natknąłem się na ciekawe zjawisko. Grupa kobiet zbita w kupkę, nie zważając na strugi deszczu, cierpliwie na coś czekała. Czasami, chyba przewodniczka stada, dawała jakiś znak i wszystkie na raz to wstawały , to kucały... Jakieś tam wykształcenie japonistyczne mam i wiedziałem, że w okolicy jest Takarazuka... "Więc to tak, panie czekają na swoich idoli(idolki), a może umawiają się na kolejne spotkanie klubu miłośników Takarazuki"- pomyślałem. Co było prawdziwe, nie wiem, nie przyłączyłem się. Ja do fanów tzw. rewii żeńskiej się nie zaliczam.
Ale jeśli ktoś ma ochotę bliżej się z tym zapoznać zapraszam na strone Panny
Mo.




Dla ludzi o mocnych nerwach.